Memories – styczeń 2013

Niejednokrotnie spotykam cudownych i inspirujących ludzi, którzy szczególnie zapadli mi w pamięć. Nie wszystko i nie o wszystkich będę pisać. Niektóre rzeczy, które wydarzają się między nami są bardzo intymne.  Te skarby nie ujrzą światła dziennego. Aby chronić tożsamość moich przyjaciół imiona i pewne fakty zostały zmienione.

styczeń 2013

Był mroźny weekend. Umówiłam się z Adamem, to wysoki brunet, dobrze zbudowany i orzechowymi oczami, w które jak patrzę, to się rozpływam.  Bardzo lubię się z nim spotykać, rozumiemy się już niemal bez słów, mimo,że znamy się od niedawna.

Lubi jak czasem proponuje coś zwariowanego. Przywykł do ekskluzywnych restauracji, ma kilka ulubionych i zazwyczaj tam jada. Pamiętam jak kiedyś chwilę przed spotkaniem przechodziłam obok chińskiego baru z jedzeniem na wynos. Taka zwykła budka, gdzie w ciągu 3 minut dostaniesz pudełko z makaronem, warzywami, mięsem i sosem. Zadzwoniłam do Adama z pytaniem czy jest głody. Potwierdził. Zaproponowałam więc, że wezmę dla nas chińszczyznę i pojedziemy do niego do domu. Roześmiał się na tę nietypową propozycje i zgodził. Przyjechał po mnie. Kiedy wsiadłam chwycił mają dłoń i delikatnie zaczął głaskać wewnętrzną stronę nadgarstka. Czasem takie drobne gesty znacznie więcej znaczą, niż pocałunki.

W domu usiedliśmy na kanapie i chwilę po tym jak zaczęliśmy jeść Adam pewnie wstał mówiąc: “Czegoś tu brakuje.”. Nie zwróciłam specjalnie na to uwagi, aktualnie byłam w siódmym niebie zaspokajając swój głód. Poszedł do kuchni. W oddali zobaczyłam, że wyciąga z szafki wino. Otworzył, przelał do kryształowej karafki. Bacznie przyjrzał się zawartości, powąchał. Wyglądał jak wprawny chemik wstrząsający odczynniki w szkle laboratoryjnym. Przyniósł dwa kieliszki, karafkę.

Puligny Montrachet. Najlepsze francuskie wino.” – powiedział nalewając do kieliszków. Zapach rzeczywiście był zniewalający, smak również.

“Czy nie widzisz pewnego mezaliansu? Chińszczyzna z budki i to wspaniałe wino.” . – zapytałam trochę rozbawiona.

“Nie, nie widzę. Wszystko jest pyszne.” . Nie kłamał, jadł aż mu się uszy trzęsły, albo był naprawdę baaardzo głodny 😉. Na koniec powiedział: “Wiesz Ala ja nigdy nie jadłem takich rzeczy. Nawet by mi nie przyszło do głowy, że to smaczne.”.

“Ze mną spróbujesz jeszcze wielu tak zwariowanych rzeczy.”

“Boże drogi, nie mogę się doczekać!”.

Kiedy mnie całuje czuję autentyczne motylki w brzuchu. W jego orzechowych oczach widzę, że w tym momencie jesteśmy tylko My. Doskonałe dopasowanie…. szaleństwo. Nie muszę nic grać, wszystko dzieje się naturalnie. Teraz jestem jego dziewczyną, on moim chłopakiem.  Z łatwością odkrywa, co lubię. Bardzo go to kręci, pozwalam więc , aby rzeczy działy się same.

Spędziliśmy razem parę godzin. Jak o nim wspominam to pojawia się uśmiech na mojej twarzy. Mam nadzieję, że i on się uśmiecha.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: